2010
03.19

Rozdział 2.

Ani nudziło się powoli siedzenie w domu więc wzięła smycz, psa i poszła z nim na spacer. Przy okazji zamierzała poznać okolicę. Poszła wzdłuż ulicy. Gdy zobaczyła piękny dom mało co nie przewróciła się z wrażenia. Nagle brama „pałacyku” otworzyła się i Ania ujrzała zakapturzonego kolesia w szerokich spodniach. Wybierał się tez na spacer z psem. Mimo iż trzymał w ręce smycz Ania wystraszyła się, że to jakiś skin. Przyśpieszyła kroku, prawie biegnąc dotarła do parku gdzie ludzie wychodzą na spacery ze zwierzakami. Usiadła na ławce, a swojego czworonoga spuściła ze smyczy. Nagle podbiegł do niej zupełnie obcy pies. Bo wyglądzie poznała, że to pies tego tajemniczego faceta z bramy pięknego domu. Zwierz pokręcił się jakieś pół godziny. Właściciel się nie zjawiał, więc zawołała na psa aby za nią poszedł. Ten wykonał jej polecenie. Gdy znaleźli się pod tamtym domem zadzwoniła do bramy. Wyszedł ten sam chłopak, którego widziała wtedy. Ale okazało się, że to nie żaden skin, tylko zwykły skate, w dredach. Nawet nie miał kaptura. Powiedziała mu, że przybłąkał się za mną jego pies. Po chwili ich rozmowy do brany doszedł inny koleś. Ania była już pewna, że to ci goście z Tokio Hotel. Jakoś dziwnie się poczuła w towarzystwie swoich idoli. Zawsze marzyła aby ich spotkać, ale teraz wydało się to Ani takie jakieś dziwne. Dodała tylko żeby lepiej pilnowali psa i odeszła. Chłopcy natychmiast schowali się do domu cicho rozmawiając. Nasza bohaterka pochodziła jeszcze trochę ze swoim zwierzakiem i też wróciła do domu. Gdy weszła do przedpokoju Stella oznajmiła jej, że jadą do jakiejś ciotki, czy kuzynki. Ania domyśliła się, że pewnie dla tego, aby pochwalić się „nowym dzieckiem”. Od razu ruszyli w drogę. Sierota całą czas słuchała muzyki. Podróż trwała krótko. Wysiedli w małej wiosce, gdzie były dosłownie trzy domki. Anka nie patrzała na tabliczkę z nazwą. Widziała tylko, że przy jednym z domów stoi tłum młodych lasek ubranych na czarno. Dziewczyna i jej opiekunowie wysiedli jednak obok innego domu. Swe kroki również skierowali do innego domu. Ania zdążyła spytać o tamte dziewoje*(tłumaczenie na końcu notki). Okazało się, że są w Loitshe(chyba się to tak pisze :P ), a ten dom należy do rodziny Kaulitzów. Wtedy nasza bohaterka już wszystko zrozumiała i opowiedziała o spotkaniu z braćmi Kaulitz, członkami Tokio Hotel. W domu powitała ich starsza pani, wymalowana jak jakaś…

*DZIEWOJE- staropolska nazwa dziewczyn. Nie miałam słowa zastępczego, więc tak napisałam.