2010
05.27

Od autorki:

Od autorki: W komętach piszecie abym powiadamiała was o nowej nocie, ale niestety nie mam tyle czasu. Jeśli chcie wiedzieć o nowiej części to zawsze na gg mam opis że jest nowa cześć. Wiec dodajcie mnie jeśli chcecie oczywiście

2010
05.26

Jak zwykle musiałam wstać wcześnie.

Jak zwykle musiałam wstać wcześnie. Dziś kolejne wywiady sesje zdjęciowe itp. Ale po południu mam się spotkać z chłopakami. Razem zagramy koncert w Gottingen. A na razie czeka mnie dosyć poważna rozmowa z Jess i Allem. A mianowicie rozmowa miała tyczyć się szkoły. Czułam że się nie zgodzą, żebym zrezygnowała na razie ze szkoły. Ale cóż raz się żyje . Więc się zapytałam.
-Jeśli tak bardzo ci zależy na muzyce to zatrudnij prywatnego nauczyciela. – Po tych słowach Jess strasznie się zdziwiłam.
Nie sądziłam że tak od tak pozwolą mi zrezygnować ze szkoły. Na dłuższą rozmowę nie starczyło czasu, bo Xavier przyjechał po mnie. No więc migiem wcisnęłam na siebie czarne luźne spodnie z dużą ilością kieszeni, bluzkę czarną ze smokiem i bluzę rozpinaną granatowo-czerwoną. Kolejny wywiad, kolejne sesje. Już przed południem byłam głodna. Nawet nie miałam czasu się najeść, bo miałam jechać do Gottingen. Droga minęła spokojnie. Wychodząc z samochodu widziałam idących chłopaków. Strasznie się ucieszyłam na ich widok. Ale coś mi się nie podobało w Billu. Znaczy się miał jakiś taki dziwny wyraz twarzy. No więc nie tracąc czasu zapytałam o co mu chodzi.
-Gdzie byłaś wczoraj po południu?- Odpowiedział pytaniem na pytanie
- Ja.. chyba w centrum handlowym a czemu?- Nie miałam pojęcia czemu zadał mi takie pytanie
-A z kim?- Pytał dalej
-Z… Ro… a więc o to ci chodzi. A skąd o tym wiesz?- Już wiedziałam że chodzi mu o Roberta
-Stąd- Pokazał mi gazetę. No tak na pierwszej stronie był napis. „Nowa miłość Alex?” A pod nim było zdjęcie jak ja i Robert jesteśmy w centrum.
„Czyżby Alex znalazła sobie nowego chłopaka? Przecież niedawno publicznie całowała się z Billem Kaulitz z Tokio Hotel na scenie. Będziemy was na bieżąco informować o tej niesfornej piętnastoletniej gwieździe”
Gdy to przeczytałam byłam kompletnie zła. Spojrzałam na Billa. Na twarzy miał prawie wymalowane pytanie: „No i jak się z tego wytłumaczysz?”. Wzięłam głęboki oddech by chociaż trochę złości ze mnie zeszło. Nie bałam się, bo wiedziałam że to jest nie prawda.
-No dobra…- Zaczęłam –To jest Robert- Pokazałam na zdjęcie w gazecie, a dokładniej na Roberta –To mój nauczyciel…
-Spotykasz się z własnym nauczycielem?- Bill mi przerwał. Było widać że jest okropnie wkurzony.
-Nie przerywaj mi!- podniosłam głos –Jak już mówiłam jest moim nauczycielem jaki i sąsiadem. Od niedawna mieszka obok nas. A dlaczego on? To bardzo proste. Żadna dziewczyna w mojej klasie się do mnie nie odzywa. Wiola też nie. Dwa dni temu dowiedziałam się że się na mnie obraziła. Nie mam pojęcia czemu. Więc powiedz z kim mam się przyjaźnić? Tylko z wami? Jak was widzę raz, góra dwa razy na tydzień?- To mówiąc coraz bardziej podnosiłam głos. Przy ostatnim zdaniu dosyć głośno już krzyczałam.
Między nami nastało milczenie. Podszedł Xavier.
-Niestety musze wam przerwać rozmowę, ale ciebie- Spojrzał na mnie -Musze zabrać na co najmniej półtorej godziny. A wy…- Spojrzał na chłopaków –Jeśli nie macie na razie nic zaplanowane możecie iść z nami.
Bez zastanowienia poszłam za nim, a cała czwórka za mną. No tak kolejny wywiad. Tym razem w radiu. Chłopaki usiedli na czerwonej sofie. Będą tu czekać, a jednocześnie będą mogli mnie słuchać.
-Witam wszystkich słuchaczy stacji Oval. Dziś mamy wyjątkowego gościa. Jest nim piętnastoletnia dziewczyna o imieniu Alex. Witam ciebie.
-Hej- Opowiedziałam
-Czy jesteś gotowa odpowiadać na pytania naszych słuchaczy?
-Oczywiście. Mam nadzieję że nie są trudne.
-Nie martw się aż tak trudne nie będą, a teraz łączymy się z pierwszym słuchaczem.
-Cześć Alex!!- Ten głos należał do jakiejś dziewczyny –Możesz powiedzieć czy coś poważnego łączy cię z Billem Kaulitz?
No tak takie pytanie musiało kiedyś paść.
-Tak łączy, a w każdym razie łączyło do czasu gdy nie spojrzał dziś w gazetę. Chyba się zdenerwował.
-A tak naprawdę łączy cię coś z tamtym chłopakiem?- Zadała kolejne pytanie
-To jest mój kolega. I zapewniam wszystkich także i Billa. Nie łączy mnie z nim nic więcej niż przyjaźń.
Resztę wywiadu nie chce mi się pisać. Nie było nic takiego chyba wartego uwagi. Wchodząc do pomieszczenia w którym siedzieli chłopacy od razu spojrzałam na Billa. Siedział wpatrzony w jakiś punkt na podłodze. Podeszłam do niego i ukucnęłam przy nim. Nie ruszał się. Chwyciłam rękoma jego twarz i skierowałam ją tak że jego oczy patrzyły na mnie. Straciłam równowagę i bym się przewróciła, ale on mnie złapał i przytulił do siebie. W takiej pozycji trwaliśmy tylko chwilę, bo znów przyszedł Xavier.
-Nie chcę wam przerywać ale za niecałe trzy godziny macie koncert. Teraz możecie iść coś zjeść- Po jego słowach poczułam że od rana nie miałam nic w żołądku.
Zrobiliśmy tak jak mówił Xavier. Poszliśmy do jakiejś knajpki. Usiedliśmy przy stoliku rozmawiając tak jak dzisiejsze wydarzenie nie miało miejsca. Gdy przynieśli nam kartę dań szybko ją przejrzałam. Nic ciekawego nie było. Więc poprosiłam Olafa by skoczył naprzeciwko do spożywczego i kupił mi chrupki kukurydziane i paczkę gum do żucia. Jak przyszedł z powrotem szybko rozdarłam opakowanie i zaczęłam jeść. Czułam że wszyscy na mnie patrzą. Nie tylko czwórka chłopaków która ze mną siedziałam ale i wszyscy ludzi w tej knajpce.
-Czego? Jestem głodna. Od rana nic nie jadłam- Powiedziałam to z pełną buzią chrupek tak że chłopacy i nie liczne osoby w pobliżu to słyszały.
Więcej już nikt nie mówił o to jak się zachowuję przy stole. Po jedzeniu pojechaliśmy na miejsce gdzie miał być koncert. Nie zostało dużo czasu. Ludzie stali już od dawna. Było to po nich widać. Do występu zostało pół godziny. Zaczęłam się trochę denerwować bo Maxa, Roberta i Damona jeszcze nie było. Dzwoniłam do Maxa, ale nie odbierał. A reszty nie miałam numeru bo zmienili.
-Gdzie byliście- Wydarłam się na trójkę chłopaków z którymi miałam grać niedługo.
-Sorry ale Damon był w szpitalu u swojej matki- Powiedział Max
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
Najpierw koncert mieli grać Tokio Hotel, a później ja. Zanim wyszli na scenę zatrzymałam Billa.
-Spróbuj tym jeszcze raz mnie wyciągnąć a cię zabiję- Powiedziałam mu na ucho.
Uśmiechną się chytrze i wszedł na scenę. Po godzinie był mój koncert. To była chyba największa publiczność dla jakiej dotąd grałam. Jak już wcześniej pisałam trema rozpłynęła się. Śpiewałam dla ludzi którym podoba się mój głos moje piosenki. Oczywiście byli tacy co pokazywali środkowy palec, ale kto by się nimi przejmował przy kilkutysięcznej publiczności.
Po koncercie całą piątką udaliśmy się do hotelu. Trójka chłopaków którzy podczas mojego występu grali na instrumentach niestety musieli wrócić. Byliśmy już dosyć zmęczeni by robić imprezę. Usiedliśmy na dużej kanapie i patrzeliśmy na telewizor. Oglądaliśmy jakiś beznadziejny film, jeszcze trochę i bym tam zasnęła. Pobudziło mnie głośne wycie z telewizora. To był jakiś teledysk. Dopiero później zorientowałam się że to Green Day. Jakaś ich nowa piosenka, „Jesus Of Suburbia”. Ale niestety była już końcówka. Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmawianiu. Było to na pewno o wiele leprze niż oglądanie tamtego filmu. Koło północy położyłam się wygodnie. To znaczy głowę i plecy oparłam o Billa, a nogi włożyłam pod tyłek siedzącego obok Toma, bo było mi trochę w nie zimno. Zasnęłam.

2010
05.10

Dziś był kolejny koncert

Dziś był kolejny koncert, a przed nim miałam wspólną sesję z chłopakami. Świetnie się razem bawiliśmy. A wieczorkiem kolejny koncert, a potem do domku!! Święta spędzę z Jess i Allem. Bill i reszta mają jeszcze jutro koncert, a później przyjadą też do domu.

2010
05.09

Wczoraj w naszym domu trwały porządki.

Wczoraj w naszym domu trwały porządki. I to nie małe! Musiałam posprzątać dokładnie swój pokój i pomóc Jess dziś w kuchni. Rodzice Jess mają przyjechać. W zeszłym roku byli u nas rodzice Alla. Byli nawet wporzo. Ale czułam, że dziś przy kolacji coś się nie uda. Nie wiem co, nie wiem czemu, ale wiedziałam że coś nie wypali. No i nie myliłam się… gdy przyjechali od razu zrobili wyrzuty swojej córce, że nie potrzebnie mnie wzięła z tego sierocińca. Mówili też że jak ja mogę tak pokazywać się z Billem z Tokio Hotel. Jeszcze przekręciła nazwę ich zespołu. Powiedzieli… eh.. już nie pamiętam jak. Ale każdym razie pomieszała. Nie zgadniecie co powiedziała matka Jess o mnie. Stwierdziła że jestem… brzydka. Ciągle wytykała swojej córce że jak mogła mnie wziąć itp. Byłam cierpliwa. Nie mam pojęcia jak to wytrzymałam. Moje nerwy były na wykończeniu. Jak wychodzili spojrzałam wrogo na ojca Jess, któremu też nie zamykała się gęba. Na co powiedział:
-Jak ty ją wychowujesz!? Spójrz na nią. Mała rozwydrzona dziewucha, która publicznie całuje się z chłopakami. Jak ty to tolerujesz?!- Po tych jego słowach Jess naprawdę się wściekła. Również się na niego wydarła.
-Co wy sobie w ogóle wyobrażacie!? Niedosyt że obrażacie moją córkę to jeszcze narzekacie na to jak ją wychowuję! Ona przez cały wieczór znosiła wyzwiska kierowane pod jej adresem! Jak wy byście się czuli na jej miejscu? A teraz wyjdźcie stąd i nie chcę was widzieć dopóki nie zmienicie stosunku do mojej córki!!- Krzyczała. A że staliśmy na dworze jej głos dało się słyszeć na całej ulicy. Przed dom wyszedł nawet Robert z matką. Rodzice Jess stali w szoku że w ogóle coś takiego wyszło z ust ich córki. Bez słowa przekroczyli bramę i wsiedli do srebrnego samochodu. Po tym jak odjechali Jess i All odetchnęli z ulgą. Zaprosiliśmy Ann i Roberta do nas. Ann pomagała Jess sprzątać, All rozkładał prezenty pod choinką, a ja i Robert siedzieliśmy na sofie gapiąc się w telewizor. Tym razem była fajna komedia. Jakie były prezenty? Hm… Ja dostałam laptopa, a od Roberta i jego matki łańcuszek. Był srebrny i dosyć gruby. Od razu go założyłam. Po jakimś czasie przyszli hotelowcy. W końcu Bill mógł poznać Roberta o którego był tak zazdrosny. Chłopacy też mi coś kupili, tak jak i ja im i wszystkim kogo znam, czyli Jess Allowi, Robertowi i Ann. Od Billa dostałam… psa!! Małego szczeniaka boksera. Od Toma fajnego miśka który na czapce miał napis „TOMAS”. Od Georga nową płytkę Simple Plan. Gustav wręczyła mi prezent mówiąc:
-Nie wiedziałem co ci kupić. Mam nadzieję ze ci się spodoba
No jak by mogło mi się nie spodobać coś co kiedyś tak kochałam. Nowa deskorolka. Dawno na niej nie jeździłam.
Nie będę pisać co ja dawałam każdemu bo…. Eee… nie chce mi się.
-Jak nazwiesz psa?- Zapytał Robert głaszcząc brązowego psa z czarnym pyszczkiem
-Hm… – Czułam że wszyscy spojrzeli na mnie. Kompletnie nie wiedziałam… Zaraz, zaraz… przecież pamiętam pewnego psa. Też był takiego koloru tylko tyle że mieszaniec. Należał do rodziny która mieszkała naprzeciwko domu dziecka w którym kiedyś mieszkałam. –Doga- Powiedziałam po zastanowieniu się.
-Fajnie…- Powiedział Tom po czym parsknął śmiechem.
Spojrzałam na niego i udawałam obrażoną, ale długo tak nie mogłam wytrzymać. Nie umiem być na kogoś obrażona o byle co. Dochodziła północ, a my nadal świetnie się bawiliśmy.