2010
05.26
Jak zwykle musiałam wstać wcześnie. Dziś kolejne wywiady sesje zdjęciowe itp. Ale po południu mam się spotkać z chłopakami. Razem zagramy koncert w Gottingen. A na razie czeka mnie dosyć poważna rozmowa z Jess i Allem. A mianowicie rozmowa miała tyczyć się szkoły. Czułam że się nie zgodzą, żebym zrezygnowała na razie ze szkoły. Ale cóż raz się żyje . Więc się zapytałam.
-Jeśli tak bardzo ci zależy na muzyce to zatrudnij prywatnego nauczyciela. – Po tych słowach Jess strasznie się zdziwiłam.
Nie sądziłam że tak od tak pozwolą mi zrezygnować ze szkoły. Na dłuższą rozmowę nie starczyło czasu, bo Xavier przyjechał po mnie. No więc migiem wcisnęłam na siebie czarne luźne spodnie z dużą ilością kieszeni, bluzkę czarną ze smokiem i bluzę rozpinaną granatowo-czerwoną. Kolejny wywiad, kolejne sesje. Już przed południem byłam głodna. Nawet nie miałam czasu się najeść, bo miałam jechać do Gottingen. Droga minęła spokojnie. Wychodząc z samochodu widziałam idących chłopaków. Strasznie się ucieszyłam na ich widok. Ale coś mi się nie podobało w Billu. Znaczy się miał jakiś taki dziwny wyraz twarzy. No więc nie tracąc czasu zapytałam o co mu chodzi.
-Gdzie byłaś wczoraj po południu?- Odpowiedział pytaniem na pytanie
- Ja.. chyba w centrum handlowym a czemu?- Nie miałam pojęcia czemu zadał mi takie pytanie
-A z kim?- Pytał dalej
-Z… Ro… a więc o to ci chodzi. A skąd o tym wiesz?- Już wiedziałam że chodzi mu o Roberta
-Stąd- Pokazał mi gazetę. No tak na pierwszej stronie był napis. „Nowa miłość Alex?” A pod nim było zdjęcie jak ja i Robert jesteśmy w centrum.
„Czyżby Alex znalazła sobie nowego chłopaka? Przecież niedawno publicznie całowała się z Billem Kaulitz z Tokio Hotel na scenie. Będziemy was na bieżąco informować o tej niesfornej piętnastoletniej gwieździe”
Gdy to przeczytałam byłam kompletnie zła. Spojrzałam na Billa. Na twarzy miał prawie wymalowane pytanie: „No i jak się z tego wytłumaczysz?”. Wzięłam głęboki oddech by chociaż trochę złości ze mnie zeszło. Nie bałam się, bo wiedziałam że to jest nie prawda.
-No dobra…- Zaczęłam –To jest Robert- Pokazałam na zdjęcie w gazecie, a dokładniej na Roberta –To mój nauczyciel…
-Spotykasz się z własnym nauczycielem?- Bill mi przerwał. Było widać że jest okropnie wkurzony.
-Nie przerywaj mi!- podniosłam głos –Jak już mówiłam jest moim nauczycielem jaki i sąsiadem. Od niedawna mieszka obok nas. A dlaczego on? To bardzo proste. Żadna dziewczyna w mojej klasie się do mnie nie odzywa. Wiola też nie. Dwa dni temu dowiedziałam się że się na mnie obraziła. Nie mam pojęcia czemu. Więc powiedz z kim mam się przyjaźnić? Tylko z wami? Jak was widzę raz, góra dwa razy na tydzień?- To mówiąc coraz bardziej podnosiłam głos. Przy ostatnim zdaniu dosyć głośno już krzyczałam.
Między nami nastało milczenie. Podszedł Xavier.
-Niestety musze wam przerwać rozmowę, ale ciebie- Spojrzał na mnie -Musze zabrać na co najmniej półtorej godziny. A wy…- Spojrzał na chłopaków –Jeśli nie macie na razie nic zaplanowane możecie iść z nami.
Bez zastanowienia poszłam za nim, a cała czwórka za mną. No tak kolejny wywiad. Tym razem w radiu. Chłopaki usiedli na czerwonej sofie. Będą tu czekać, a jednocześnie będą mogli mnie słuchać.
-Witam wszystkich słuchaczy stacji Oval. Dziś mamy wyjątkowego gościa. Jest nim piętnastoletnia dziewczyna o imieniu Alex. Witam ciebie.
-Hej- Opowiedziałam
-Czy jesteś gotowa odpowiadać na pytania naszych słuchaczy?
-Oczywiście. Mam nadzieję że nie są trudne.
-Nie martw się aż tak trudne nie będą, a teraz łączymy się z pierwszym słuchaczem.
-Cześć Alex!!- Ten głos należał do jakiejś dziewczyny –Możesz powiedzieć czy coś poważnego łączy cię z Billem Kaulitz?
No tak takie pytanie musiało kiedyś paść.
-Tak łączy, a w każdym razie łączyło do czasu gdy nie spojrzał dziś w gazetę. Chyba się zdenerwował.
-A tak naprawdę łączy cię coś z tamtym chłopakiem?- Zadała kolejne pytanie
-To jest mój kolega. I zapewniam wszystkich także i Billa. Nie łączy mnie z nim nic więcej niż przyjaźń.
Resztę wywiadu nie chce mi się pisać. Nie było nic takiego chyba wartego uwagi. Wchodząc do pomieszczenia w którym siedzieli chłopacy od razu spojrzałam na Billa. Siedział wpatrzony w jakiś punkt na podłodze. Podeszłam do niego i ukucnęłam przy nim. Nie ruszał się. Chwyciłam rękoma jego twarz i skierowałam ją tak że jego oczy patrzyły na mnie. Straciłam równowagę i bym się przewróciła, ale on mnie złapał i przytulił do siebie. W takiej pozycji trwaliśmy tylko chwilę, bo znów przyszedł Xavier.
-Nie chcę wam przerywać ale za niecałe trzy godziny macie koncert. Teraz możecie iść coś zjeść- Po jego słowach poczułam że od rana nie miałam nic w żołądku.
Zrobiliśmy tak jak mówił Xavier. Poszliśmy do jakiejś knajpki. Usiedliśmy przy stoliku rozmawiając tak jak dzisiejsze wydarzenie nie miało miejsca. Gdy przynieśli nam kartę dań szybko ją przejrzałam. Nic ciekawego nie było. Więc poprosiłam Olafa by skoczył naprzeciwko do spożywczego i kupił mi chrupki kukurydziane i paczkę gum do żucia. Jak przyszedł z powrotem szybko rozdarłam opakowanie i zaczęłam jeść. Czułam że wszyscy na mnie patrzą. Nie tylko czwórka chłopaków która ze mną siedziałam ale i wszyscy ludzi w tej knajpce.
-Czego? Jestem głodna. Od rana nic nie jadłam- Powiedziałam to z pełną buzią chrupek tak że chłopacy i nie liczne osoby w pobliżu to słyszały.
Więcej już nikt nie mówił o to jak się zachowuję przy stole. Po jedzeniu pojechaliśmy na miejsce gdzie miał być koncert. Nie zostało dużo czasu. Ludzie stali już od dawna. Było to po nich widać. Do występu zostało pół godziny. Zaczęłam się trochę denerwować bo Maxa, Roberta i Damona jeszcze nie było. Dzwoniłam do Maxa, ale nie odbierał. A reszty nie miałam numeru bo zmienili.
-Gdzie byliście- Wydarłam się na trójkę chłopaków z którymi miałam grać niedługo.
-Sorry ale Damon był w szpitalu u swojej matki- Powiedział Max
Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
Najpierw koncert mieli grać Tokio Hotel, a później ja. Zanim wyszli na scenę zatrzymałam Billa.
-Spróbuj tym jeszcze raz mnie wyciągnąć a cię zabiję- Powiedziałam mu na ucho.
Uśmiechną się chytrze i wszedł na scenę. Po godzinie był mój koncert. To była chyba największa publiczność dla jakiej dotąd grałam. Jak już wcześniej pisałam trema rozpłynęła się. Śpiewałam dla ludzi którym podoba się mój głos moje piosenki. Oczywiście byli tacy co pokazywali środkowy palec, ale kto by się nimi przejmował przy kilkutysięcznej publiczności.
Po koncercie całą piątką udaliśmy się do hotelu. Trójka chłopaków którzy podczas mojego występu grali na instrumentach niestety musieli wrócić. Byliśmy już dosyć zmęczeni by robić imprezę. Usiedliśmy na dużej kanapie i patrzeliśmy na telewizor. Oglądaliśmy jakiś beznadziejny film, jeszcze trochę i bym tam zasnęła. Pobudziło mnie głośne wycie z telewizora. To był jakiś teledysk. Dopiero później zorientowałam się że to Green Day. Jakaś ich nowa piosenka, „Jesus Of Suburbia”. Ale niestety była już końcówka. Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmawianiu. Było to na pewno o wiele leprze niż oglądanie tamtego filmu. Koło północy położyłam się wygodnie. To znaczy głowę i plecy oparłam o Billa, a nogi włożyłam pod tyłek siedzącego obok Toma, bo było mi trochę w nie zimno. Zasnęłam.
2010
05.10
Dziś był kolejny koncert, a przed nim miałam wspólną sesję z chłopakami. Świetnie się razem bawiliśmy. A wieczorkiem kolejny koncert, a potem do domku!! Święta spędzę z Jess i Allem. Bill i reszta mają jeszcze jutro koncert, a później przyjadą też do domu.
2010
05.09
Wczoraj w naszym domu trwały porządki. I to nie małe! Musiałam posprzątać dokładnie swój pokój i pomóc Jess dziś w kuchni. Rodzice Jess mają przyjechać. W zeszłym roku byli u nas rodzice Alla. Byli nawet wporzo. Ale czułam, że dziś przy kolacji coś się nie uda. Nie wiem co, nie wiem czemu, ale wiedziałam że coś nie wypali. No i nie myliłam się… gdy przyjechali od razu zrobili wyrzuty swojej córce, że nie potrzebnie mnie wzięła z tego sierocińca. Mówili też że jak ja mogę tak pokazywać się z Billem z Tokio Hotel. Jeszcze przekręciła nazwę ich zespołu. Powiedzieli… eh.. już nie pamiętam jak. Ale każdym razie pomieszała. Nie zgadniecie co powiedziała matka Jess o mnie. Stwierdziła że jestem… brzydka. Ciągle wytykała swojej córce że jak mogła mnie wziąć itp. Byłam cierpliwa. Nie mam pojęcia jak to wytrzymałam. Moje nerwy były na wykończeniu. Jak wychodzili spojrzałam wrogo na ojca Jess, któremu też nie zamykała się gęba. Na co powiedział:
-Jak ty ją wychowujesz!? Spójrz na nią. Mała rozwydrzona dziewucha, która publicznie całuje się z chłopakami. Jak ty to tolerujesz?!- Po tych jego słowach Jess naprawdę się wściekła. Również się na niego wydarła.
-Co wy sobie w ogóle wyobrażacie!? Niedosyt że obrażacie moją córkę to jeszcze narzekacie na to jak ją wychowuję! Ona przez cały wieczór znosiła wyzwiska kierowane pod jej adresem! Jak wy byście się czuli na jej miejscu? A teraz wyjdźcie stąd i nie chcę was widzieć dopóki nie zmienicie stosunku do mojej córki!!- Krzyczała. A że staliśmy na dworze jej głos dało się słyszeć na całej ulicy. Przed dom wyszedł nawet Robert z matką. Rodzice Jess stali w szoku że w ogóle coś takiego wyszło z ust ich córki. Bez słowa przekroczyli bramę i wsiedli do srebrnego samochodu. Po tym jak odjechali Jess i All odetchnęli z ulgą. Zaprosiliśmy Ann i Roberta do nas. Ann pomagała Jess sprzątać, All rozkładał prezenty pod choinką, a ja i Robert siedzieliśmy na sofie gapiąc się w telewizor. Tym razem była fajna komedia. Jakie były prezenty? Hm… Ja dostałam laptopa, a od Roberta i jego matki łańcuszek. Był srebrny i dosyć gruby. Od razu go założyłam. Po jakimś czasie przyszli hotelowcy. W końcu Bill mógł poznać Roberta o którego był tak zazdrosny. Chłopacy też mi coś kupili, tak jak i ja im i wszystkim kogo znam, czyli Jess Allowi, Robertowi i Ann. Od Billa dostałam… psa!! Małego szczeniaka boksera. Od Toma fajnego miśka który na czapce miał napis „TOMAS”. Od Georga nową płytkę Simple Plan. Gustav wręczyła mi prezent mówiąc:
-Nie wiedziałem co ci kupić. Mam nadzieję ze ci się spodoba
No jak by mogło mi się nie spodobać coś co kiedyś tak kochałam. Nowa deskorolka. Dawno na niej nie jeździłam.
Nie będę pisać co ja dawałam każdemu bo…. Eee… nie chce mi się.
-Jak nazwiesz psa?- Zapytał Robert głaszcząc brązowego psa z czarnym pyszczkiem
-Hm… – Czułam że wszyscy spojrzeli na mnie. Kompletnie nie wiedziałam… Zaraz, zaraz… przecież pamiętam pewnego psa. Też był takiego koloru tylko tyle że mieszaniec. Należał do rodziny która mieszkała naprzeciwko domu dziecka w którym kiedyś mieszkałam. –Doga- Powiedziałam po zastanowieniu się.
-Fajnie…- Powiedział Tom po czym parsknął śmiechem.
Spojrzałam na niego i udawałam obrażoną, ale długo tak nie mogłam wytrzymać. Nie umiem być na kogoś obrażona o byle co. Dochodziła północ, a my nadal świetnie się bawiliśmy.
2010
04.24
Wstałam dosyć wcześnie jak na mnie, bo przed 8. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zjadałam śniadanie i wyszłam z domu. Miałam zamiar iść do sklepu. Dziś miło się pojawić w BRAVO to jak kręciłam teledysk. Dobrze że dziś sobota, nie muszę iść do szkoły. Weszłam do małego sklepiku nie daleko naszego domu. Miałam nadzieję że mnie nikt nie pozna. Poszłam do działu z gazetami, chwyciłam BRAVO i poszłam do kasy. Zapłaciłam i jak najszybciej wyszłam ze sklepu. Na szczęście nikt mnie nie poznał. Od razu poszłam do Xaviera.
-Tak wcześnie dziś wstałaś?- Trochę się zdziwił
-Jakoś tak nie mogłam spać- Odpowiedziałam i usiadłam na krześle w swoim studiu.
Otworzyłam gazetę na artykule o mnie i zaczęłam go czytać.
“Zwyciężczyni konkursu “Tur noch Karriere” Alex, piętnastoletnia dziewczyna właśnie nagrała swój pierwszy teledysk. Miała wielkie szczęście, nagrywała go w swoje urodziny w swojej szkole. Po zdjęciach budynek był cały od nowa malowany. Tak jest gdy nastoletnia szalona dziewczyna nagrywa teledysk. Ściany z odchodzącym tynkiem i popisane, okna powybijane.”
Pod spodem było jeszcze parę zdjęć z planu. Fajnie jest czytać o sobie w gazecie. Parę stron dalej był artykuł o chłopakach z TH i o mnie z tego koncertu…
-No właśnie chciałem z tobą o tym porozmawiać…-Zaczął Xavier
Spojrzałam na niego.
No tak wychodząc stamtąd nie wiedziałam co myśleć. Spojrzałam na wielkiego gościa który szedł obok mnie. Nie ma to jak osobisty ochroniarz. Ma chodzić za mną wszędzie, nawet w szkole ma siedzieć ze mną na lekcji. Nie za bardzo podoba mi się ten pomysł, no ale cóż zrobić. W domu Jess i All z początku to też nie pasowało, ale po pewnym czasie stwierdzili że przyda mi się taki ktoś. Może mi się przyda a może i nie.
2010
04.18
Dwa dni temu była premiera mojego teledysku na Vivie. Było fajnie. A wczoraj dowiedziałam się że Wiola jest na mnie zła. Nie mam pojęcia na co. Nawet nie chce ze mną gadać. W szkole znalazła sobie nową koleżankę, Rachel. Żadna z dziewczyn z klasy się do mnie nie odzywa. Z chłopaków to rozmawia ze mną taki Mark, który mieszka ulicę dalej niż ja, a reszta chłopaków to też gada ale tylko trochę. Na przerwach chodzę na halę, tam zawsze mogę pogadać z Robertem. Świetnie się dogadujemy. Inne dziewczyny strasznie mi zazdroszczą ale nie podejdą do mnie i nie powiedzą mi o tym bo Olaf, mój ochroniarz stoi przy mnie. Od premiery teledysku zagrałam już dwa koncerty, dziś czeka mnie trzeci. Data wydania płyty jeszcze nie jest ustalona, ale Xavier i reszta chcą zrobić to jak najszybciej. Nie wiem gdzie im się tak śpieszy. No tak zapomniałabym. Dwa dni po nagraniu teledysku zadzwonił do mnie Bill i mnie trochę wyzwał…. Nie powiedziałam mu o moich urodzinach, chociaż byłam u nich w ten dzień. Dowiedział się z gazet. W ten dzień, czyli 8 grudnia akurat nie mieli nic zaplanowane na wieczór. Przyjechali do mnie i zabrali na wielką imprezę. No i znów przyjechałam z kacem rano do domu. Coraz częściej pojawiam się w gazetach. Wiem że gdzie się pojawię tam też są fotografowie. Przyzwyczajam się do takiego życia. Jak mieszkałam w domu dziecka nie zniosła bym takiego życia. Teraz zrobiłam się bardziej cierpliwa. Ciekawe czemu??
Właśnie siedzę u siebie w domu i czekam na samochód który ma mnie zawieść do redakcji Yam. Mam tam udzielić wywiadu o moim wcześniejszym życiu. Psychicznie przygotowywałam się na to, ale nie wiem czy to coś da. Anty fani na pewno będą o tym pisać na blogach i komutować. Ale jak zauważyłam każda gwiazda ma anty fanów. Tokio Hotel też mają. Oni się tym nie przejmują. Ja też nie będę. Bo po co.
Moje rozmyślania przerwał dźwięk klaksonu. Szybko założyłam buty, kurtkę i wyszłam. A za mną wyszedł Olaf. Wsiedliśmy do czarnego dużego samochodu i pojechaliśmy.
-Opowiedz coś o swoim dotychczasowym życiu- Takie pytanie zadała mi reporterka gazety.
Westchnęłam i zaczęłam mówić.
-Moi prawdziwi rodzice nie żyją. Zostali zabici jak miałam jeden dzień. Przez 13 lat mieszkałam w domu dziecka. Dwa lata temu zamieszkałam z moimi dotychczasowymi opiekunami.
-A w tedy znałaś już chłopców z Tokio Hotel?
-Tak. Poznałam… a właściwie wpadłam na Billa 2 lata temu. No i jakoś tak się skumplowaliśmy.
-Wpadłaś na Billa? Jak to się stało?
-Właśnie wychodziłam od dyrektora…
-Dyrektora? A co zrobiłaś? Przecież to był początek roku.
-Tak. Rozbiłam okno, ale celowałam w jakąś dziewczynę. Niestety ona się odsunęła.
-Może zmieńmy temat. Jakie jest twoje marzenie?
-Chciałabym pojechać do Ameryki na koncerty moich ulubionych wykonawców.
-A kogo lubisz?
-Green Day, Good Charlotte, Simple Plan, Linki Park. Kalifornijska muza
-Czym się zajmujesz oprócz śpiewania?
-Lubię grać na gitarze, perkusji, przesiadywać przed komputerem i bawić się z przyjaciółmi.
-Dziękujemy za udzielenie nam wywiadu. Mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy.
-Ok. Też mam nadzieję.
No i już po. Nie było tak źle. Nawet mi się podobało. Nie przeszkadza mi to że niedługo wszyscy będą wiedzieć gdzie mieszkałam. Teraz tylko sesja zdjęciowa a wieczorem koncert.
Podobały mi się zdjęcia które umieszczą obok tego wywiadu. Prawdę mówiąc wyszłam dosyć naturalnie. W przeciwieństwie do Bill za bardzo nie lubię makijażu.
Jest po 14, a ja jestem strasznie głodna. Idę do jakiejś restauracji coś zjeść. Zamówiłam sobie frytki. Czułam że się patrzą i szepczą wokół mnie. Chyba mnie poznali. No cóż taka jest cena za sławę.
Godzina 14.40
Jestem w centrum handlowym z Robertem. Tylko on mi pozostał. Akurat skończył pracę w szkole więc mógł się ze mną wybrać na małe zakupy. A co do szkoły. Dziś oczywiście nie byłam. Chyba zrobię tak jak Bill i spółka. Nie dam rady jednocześnie chodzić do szkoły i dawać koncerty, wywiady itp. Jutro pogadam o tym Xavierem. Czas jakoś zleciał, a przy okazji kupiłam sobie fajną… spódnicę. Ja i spódnica? Robert mi doradził żebym ją kupiła zamiast takich fajowych spodni. No i posłuchałam go. Nie wiem czemu. Ale kiecka nie jest aż taka zła. Nawet mi się podoba. Krótka w czarno- czerwono- białą kratkę. A do tego kupiłam jeszcze rękawiczki bez palcy w czarno białe paski.
Czas był już na zbieranie się. Jeszcze tylko pojechałam do domu przebrać się i byłam gotowa. Od paru dni bywa tak że jestem gościem w własnym domu. Przeważnie tylko śpię tam albo przyjadę na chwilę aby się przebrać. No ale cóż takie życie. Chyba już to gdzieś pisałam nie? Mniejsza z tym. Właśnie mam jadę do stolicy Niemiec. W Berlinie mam dać mój trzeci prawdziwy koncert.
Jest 17.20, a ma się odbyć o 18. Nie mam tremy. Zniknęła już dawno, a dokładnie zniknęła 30 sierpnia. Podczas castingu.
Wychodząc na scenę czułam się jak w siódmym niebie. Ci ludzi… Ci wszyscy ludzi co tu są przyszli mnie posłuchać, zobaczyć… No i jak tu się nie cieszyć?
Po koncercie byłam zmęczona. Rozdawałam autografy. Jak zauważyłam było dużo chłopaków. Od niektórych dostawałam róże, jakieś miśki i liściki. Takie życie mi odpowiadało, chociaż wiedziałam że to dopiero początek. Koło 10 wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy do domu. Nie miałam na nic sił. Położyłam się do łóżka i zasnęłam w ubraniu.
2010
04.06
W drodze Gustav się nie odzywał. Chciałam z nim porozmawiać ale nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Siedziałam cicho. Czułam się winna za to co ona mu zrobiła. To ja ją przecież to zabrałam. W sumie to tak czy siak by z nim zerwała chyba… Ale przynajmniej później a nie teraz…. Wrrr jestem na nią piekielnie zła.
Doszliśmu do tego hotelu. Był nie daleko więc wybraliśmy się na piechotę.
W pokoju.
Wszycy usiedliśmy przed telewizorem. Ja jakoś nie mogłam długo wysiedzieć. Chwyciłam Gustava za rękę i wyszliśmy do drógiego pokoju.
-Co?- Zapytał niezbyt mile
-Spokojnie chce ci pomóc- Uspokajałam go
-Niby jak?- Zrobił głupią minę
-Tak- Wyciągnełam telefon z kieszeni – Tylko się nie odzywaj bo wszystko zepsujesz ok?- Wystukałam jej numer. Włączyłam na głośno mówiący tak żeby Gustav wszystko słyszał.
-Ok
-Słucham….- To był głoś Wioli w słuchawce
-Wiola musisz mi powiedzieć co powiedziałaś Gustavowi- Zatrzęłam trochę to głupio zabrzmiało ale co tam
-Powiedziałam prosto z mostu… przecież znasz mnie nie umiem zrywać z chłopakami.- powiedziała po któtkiim milczeniu
-On jest teraz strasznie smutny… jak mogłaś- zatrzęłam jej robić specjalnie wyrzuty.
-Znasz mnie jak mi się ktoś spodoba to nie ma rady…- Było słychać że płacze
-Porozmawiam z nim i spróbuję coś zrobić ok- Spojrzałam na chłopaka miał spuszczoną głowę i był wsłuchany w głos Wioli
-Ok, powiedz że go za to przepraszam i zapytaj się go czy przyjaźń między nami nie zniknie- Teraz w jej głosie można było słyszeć skruchę
-Nie zniknie- Gustav się odezwał
-Gustav!? Yyyy…- Wiola nie wiedziała co ma powiedzieć
-Rozumiem to co zrobiłaś tylko następnym razem chociaż powiedz mi powód ok?
-Ok…- Wiola
-Dobra kończcie te pogaduchy to jest na mój koszt- Przerwałam rozmowę
-Pogadamy kiedy indziej Gustav- Wiola
-Ok kiedy indziej. Na razie
-Pa
Rozłączyłam się.
-Dzięki- Usłyszalam głos Gustava gdy miałam otworzyć drzwi
-Nie ma za co- Uśmiechnęłam się – A teraz choć- Pomogłam mu wstać z łóżka i razem wyszliśmy do chłopaków. Gustav już nie miał doła. Był w dobrym nastroju.
Podeszłam do Toma. Spojrzałam na telewizor. Leciał jakiś beznadziejny film. Wzięłam Tomowi pilota i przełączyłam na Vivę. Leciał właśnie ich teledysk “Krzycz” Szczeże mówiąc widziałam go pierwszy raz. Wcześniej nie miałam okazji oglądać telewizji. Nie wiem jak wam ale mi się podobał. Najbardziej to jak Gustav został opluty:D Zatrzęłam się śmiać patrząc na Gustava.
-Bardzo śmieszne- Gustaz zatrzął zbliżać się w moim kierunku.
-Nie podchoć do mnie- Odsuwałam się do tyłu nie patrząć do kąd idę. Nagle BUM! Leżałam na ziemi. Tak właściwie to na kimś a ten ktoś na ziemi. Spojrzałam na poszkodowanego.
-Nic ci nie jest Tom?- Zapytałam schodząc z niego
-Chyba nie- Trzymał się za głowę.
Zadzwonił telefon. No tak To Jess
-Cześć- Odebrałam
-Chcę ci tylko powiedzeć że nie odpuścisz sobie jutro szkoły, a po niej przyjdz do domu! -Rozłączyła się
Przez chwilę stałam nieruchomo. Trochę mnie to zdziwiło. Nigdy tak się do mnie nie odzywała. Nawet gdy było ze mną nie do wytrzymania.
-Co jest?- Zapytał Georg
-Eeee….- Spojrzałam na zegarek -Na dziewiątą muzę iść jutro do budy- Zrobiłam kwaśną minę
-Nie możesz sobie odpuścić?- Pytał dalej
-Jess mówiła że mam iść, a poza tym… była o coś zła… Ale mniejsza z tym idę spać. Jutro muszę wcześnie wstać.- Ruszyłam w kierunku pokoju
-A jak się tam dostaniesz?- To był Bill Momętalnie się zatrzymałam
Spojrzałam na niego. Chytrze się uśmiechnął.
-Dobra, dobra zawieziemy cię-Dodał po krótkim milczeniu
-Obudzę was rano- Trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżko i zasnęłam. Nawet się nie przebierałam. Nie miałam w co.