03.25
-Pobudka!!- Krzyknęłam wskakując na łóżko Billa
Nie wiedział co się dzieję, aż spadł z łóżka. Po krótkiej chwili otrzeźwiał i spojrzał na mnie, a ja na niego.
-Dobra to ja idę obudzić resztę- Szybko wycofałam się z jego pokoju. Wiedziałam że jeśli bym tego nie zrobiła to on coś by wymyślił.
O 8.00 wszyscy byli gotowi do drogi. Droga minęła nadzwyczaj spokojnie. Chłopaki byli śpiący. To ich sprawa. Po co oglądali w czoraj ten głupi film. podwieźli mnie do domu.
-Dzięki i na razie- Rzuciłam krótko po czym wbiegłam do domu, spakowałam książki do torby, przebrałam się i wyszłam. A raczej wybiegłam. Musiałam biec bo inaczej bym nie zdążyła. Pod szkołą zwolniłam. Naciągnęłam kaptór na głowę i przekroczyłam bramy najgorszego miejsca na świecie. Pierwszą miałam matmę. No to poszłam pod klasę, nikogo nie było ale co tam zostałam. Zadzwonił dzwonek i przyszła nauczycielka a za nią reszta mojej klasy. Tak jak zawsze usiadłam w swojej ławce. Wioli nie było. Nawet nie chcę wiedzeć co się z nią dzieje. Nie wiem dlaczego po prostu nie chcę.
-Patrz!- Rzuciła mi gazetą w twarz Zena. Nie lubię jej. Jest pustą i głupią blondyną. Nie żebym miała coś do blądynek ale ona jest wyjątkowo głupia. Spojrzałam na tę gazetę. Na główek “DZIEWCZYNA BILLA!!” No i było zdjęcie z wczorajszego koncertu jak mnie całował. Głupi komętarzyk reportera:
“Czyżby Bill znalazł tą jedyną? “Może wiecie a może i nie ale to moja dziewczyna”- To słowa wokalisty Tokio Hotel, po których publicznie pocałował dziewczynę. Spewnością fanki chłopaka nie są zadowolone z tego powodu. Ale my życzymy im szczęścia w życiu”
Teraz spewnością nie dadzą mi spokoju. Ale co tam raz się żyje. Niech mnie zatrzepiają pytają. Powiem im prawę. Po co mam kłamać? Nie ma potrzeby.
-Zena siadaj- Powiedziała matematyczka
Dziewczyna poszła na drugi koniec klasy i usiadła na prześle. Przez resztę lekcji myślałam o tym artykule. Ciągle czułam nieprzyjemne spojrzenia dziewczyn z klasy. Ale się tym nie przjmowałam. Następny mieliśnmy W-F. Idąc korytarzem strasznie się zdziwiłam. woźny malowął ściany. Hm…. ciekawe czemu
No tak W-F. Tym razem ćwiczyłam. Mieliśmy zastępstwo. Bo tamta włefistka była w ciąży i poszła na macierzyństwo. Przebrałam się i poszłam na korytarz. Stał tam Adrian i Jędrek. Chwilę z nimi pogadałam.
-Idziemy- Szczurchnęła mnie jedna z mojej klasy. No więc poszłam. Ku mojemu zdziwieniu mieliśmy z gościem. Ale za to jakim. Był dosyć młody i miał piękne jasno niebieskie oczy.
-Mam na imię Robert. Do konca roku będziećie mieć ze mną wychowanie fizyczne- ble, ble ble zatrzął opowiadać co będzemy robić itp. Przegadał całą lekcji.
-A tak na zakończenie… -Spojrzał na mnie -… gratuluję nagrania teledysku. Musiało się dużo w nim dziać jak widać po zniszczeniach.-Uśmiechnął się
Odwzajemniłam uśmiech i poszłam do szatni. Czekały mnie jeszcze… muza… biola… chemia… później do domu.
Trochę się zdziwiłam otwierajc drzwi od domu. Były otware. “Czyżby już byli?”- Pomyślałam Ściągnęłam buty i kurtkę, po czym weszłam do kuchni. Jess tam siedziała. Serce zatrzęło mi bić mocniej.
-Po co miałam przyjść do domu?- Zapytałam trochę nie pewnie
-Już jesteś? Zaraz pudziemy poznać naszych nowych sąsiadów.- Wyszła z kuchni do salonu.
Trochę mnie zatkało. chyba nie pamięta tego co w czoraj się stało. Czyżby nie pamiętała że do mnie dzwoniła?
-A powiesz mi czemu w czoraj…- poszłam za nią do salonu gdzie siedział All
-Byłam zdenerwowana. Maja siostra miała wypadek.- Usiadła na kanapie
Dobra o nic cięcej się nie pytałam. Posżłam do swojego pokoju. Usiadłam przed komputerem. No tak, chyba by umarli gdyby nie dali moich i Billa fotek do neta. Na jednym blogu był podpis pod naszą fotką “Czyż ona nie ma w domu lustra? Z taką twarzą nie pokazywałabym się pubicznie” Podeszłam do lustra. Nie no. Chyba jeszcze aż tak strasznie nie wyglądam. Zatrzęłam się śmiać. Poczytałam jeszcze coś o mnie. po czym Jess mnie zawołała i poszliśmy do tych sąsiadów.
Duży biały dom z pięknym również dużym ogrodem ogrodzony wysokim płotem. Byłam wpatrzona w ziemię nie mogłam się powstrzymać żeby nie wybuchnąć śmiechem. Muszę zapamiętać żeby nie czytać niczego z blogów antyfanów na mój temat. Drzwi otworzyła starsza kobieta.
-Ooo…. Dzień dobry- Powiedziała przemiłym głosem -Proszę wejdźcie do srodka- Otworzyła szerzej drzwi.
No i weszliśmy. Wnętrze było dosyć ładne, chociaż stały jeszcze kartony.
-Przepraszam jeszcze się nie urządziliśmy- Powiedziała pokazujac drzwi.
-Nic nieszkodzi. Nie bedzemy przeszkadzać przyszliśmy się przywitać. Jestem Jessica to mój mąż Allister, a to nasz…- Zacięła się-…córka- Jess uśmiechnęła się do mnie
-Miło państwa poznać. Jestem Ann.Proszę mówić mi po imieniu… gdzieś tu…- Zatrzęła się rozglądać-…był mój syn. Robert!!- po chwili w drzwiach od kuchni stanął…. mój nauczyciel Wf-u. Przerzyłam szok. Nigdy nie miałam nauczyciela za sąsiada.
-Dzień dobry Jestem Robert.- Podał rękę Jess i Allowi -A my się już znamy…- Spojrzał na mnie
-No tak się jakoś złożyło- Uśmiechnęłam się do niego
Wszyscy patrzyli to na mnie to na niego.
-Yyy… uczę ją wychowania fizycznego- Odpowiedział pokazując na mnie
No tak tę sytuację mógł tylko przerwać… Xavier który właśnie dzwonił.
-No- Odebrałam odchodząc na bok
-Czytałaś gazetę? Ale zabalowałaś… Mam nadzeję że dasz sobie radę z fankami Billa- To “fankami Billa” Powiedział jakoś dziwnie.
-A czemu bym miała sobie… eee… nie wiem- Przypomniało mi się jak dwa lata temu leżałam w szpitalu Bill też
-Wpadnij do mnie jutro coś robimy z tym. Teraz muszę kończyć.
-No narazie – Rozłączyłam się.
Poszłąm do reszty która siedziała w salonie i świetnie się bawiła. Mnie jakoś nie było zawesoło. Trochę się bałam tego co może mnie spotkać. Przesiedzieliśmy tam z 2 godziny. Był to już wieczór. Usiadłam przed telewirozem. Leciały jakieś beznadziejne filmy ale nie przełączałam ich nie chciało mi się ruszyć by wziąść piota który leżał na stoliku przy drzwiach. Nie wiem co tam robił ale co tam. Położyłam się koło 11.00 i w mgnieniu oka zasnęłam
